Koniec.

2 marca 2015, autor: mi

To jeden z ostatnich wpisów na tym blogu.
Ale to nie najważniejsza zmiana w naszym życiu.

Całkiem niedawno dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli drugie dziecko. Dla całej naszej trójki to na pewno będzie duża zmiana. Dla mnie i Justyny może nawet jeszcze większa niż za pierwszym razem. Dla Staszka chyba największa w życiu.

W ostatnią środę po USG, kiedy przekonaliśmy się, że wszystko jest w porządku poszliśmy świętować w Bobby Burgerze.

bobby

Bardzo to było miłe i cenne.
Cenne w obu znaczeniach tego słowa: dobre i wartościowe. Oboje mamy bardzo mało wolnego czasu, a już tym bardziej czasu tylko we dwoje (pozdrawiamy Babcię, która zajmowała się wtedy Stasiem).
Ale w drugiej ciąży jakoś bardziej oczywiste jest, że takie chwile należy celebrować.

Czuję się bardzo szczęśliwy.

Lux-wyjazd

28 września 2014, autor: mi

Pod koniec września odwiedziliśmy miasto Poznań. Pretekstem był festiwal Luxfest, ale udało nam się poza tym spotkać ze znajomymi (pozdrawiamy i jeszcze raz dziękujemy za gościnę!), a także zobaczyć trochę parku Cytadela i starówki.

Najbardziej baliśmy się oczywiście jak przeżyje to Staszek, ale okazało się, że był zachwycony. Przede wszystkim sam festiwal jest z założenia rodzinny i nie są to tylko słowa, bo ilość atrakcji jaka jest przygotowana dla najmłodszych (w każdym wieku) mogłaby zawstydzić niejedną imprezę typowo dla dzieci.

Jeśli chodzi o same koncerty, to nasz syn reagował różnie. Czasem się denerwował i trochę bał, nie pomogły nawet specjalnie kupione słuchawki wyciszające. Wspaniale jednak bawiliśmy się wspólnie na występie zespołu Dikanda :) Na zachętę wideo, a potem jeszcze kilka zdjęć:

Zapiski z podróży

22 sierpnia 2014, autor: Justyna i Michał

Zgodnie z zapowiedzią – obszerniejsza relacja z wakacji.

Na początku lipca ja (J.), Staś i moja mama byliśmy nad morzem. Było fajosko. Stach świetnie spisał się w podróży pociągiem (lepiej niż jego starsi o jakieś szesnaście lat koledzy z korytarza), a nad samym morzem – nie posiadał się ze szczęścia, gdy tylko pakowałyśmy parawan na plażę i głośno wyrażał protest, gdy z plaży wracałyśmy. Zachwycony był piaskiem, wodą. Na czworakach, po cudzych kocykach wędrował do morza)… A ja – z mniejszą już gracją i przy mniejszej akceptacji sąsiadów – za nim! Ale i mnie się udało wyrwać te kilka chwil, gdy nie ścigałam małego Uciekiniera, by nacieszyć się słońcem, szumem… Uwielbiam morze. Tylko Mama jakaś taka wymęczona po „urlopie” ;)

A to Staś i jego przenośne morze (po pierwszym dniu pełnym sprintów na linii nasz koc – linia brzegu zakupiłam miskę. Jedne z lepiej zainwestowanych 6 złotych w życiu ;)):

Miesiąc później wyjechaliśmy z Michałem do Grywałdu k. Krościenka. Upały i burze mocno dały nam się we znaki, ale pomimo to udało się pochodzić po okolicach, wdrapać się do Morskiego Oka. Gdy tylko tam dotarliśmy, złapał nas deszcz potem przy schodzeniu grad… I ja, i Michał doszczętnie zmokliśmy, za to Staś – w wózku, pod folią przeciwdeszczową i na kupionej naprędce pelerynie – miał się świetnie!

Całkiem niedawno byliśmy też w Rostkach. Staszek w końcu rozszerzył swój słownik pojęć i już nie wszystko, co czteronogie jest psem. Ale zaległości ma jeszcze sporo. Muszę coś z tym zrobić, bo rośnie na mieszczucha ;)

Wakacje…

30 lipca 2014, autor: Justyna i Michał

Jak wrócimy, nadrobimy zaległości! A tymczasem do zobaczenia na szlaku…

Dobrze być ojcem.

9 maja 2014, autor: mi

Taka sytuacja.

Dziś mój syn popłakał się, kiedy wyszedłem z domu.

Majówka

6 maja 2014, autor: Justyna i Michał

My w Niemczech: Poczdam, Berlin. Ostrzegam, będzie sporo zdjęć i sporo Stasia na nich :)

Dwunasty po męsku.

4 maja 2014, autor: mi
(autorem tego wpisu jest Michał)

 

Jak już mogło dać się zauważyć, jestem czasem trochę sentymentalny.
Okazja jednak wyjątkowa, w końcu pierwszy dziecko (i do tego syn!) rodzi się raz w życiu.

Choć wszelkie urodziny to dla mnie generalnie okazja sympatyczna (nigdy nie rozumiałem niechęci do nich), to urodziny dziecka są sympatyczne podwójnie. Przede wszystkim chyba dlatego, że o ile poród jest sprawą bardzo prywatną i dotyczy tylko rodziców (przynajmniej u nas tak było), to impreza urodzinowa pozwala to szczęście przeżyć na nowo i to tym razem w szerszym gronie.

Nie chcę za dużo pisać, to jedno słowo – „szczęście” – oddaje istotę rzeczy.
Bardzo jestem wdzięczny Justynie za dziś, ale i za każdy dzień i całej naszej rodzinie. Długo nie zapomnę tej imprezy urodzinowej.

Ale żeby wpis nie był tak bardzo hermetyczny, na koniec filmik. Naprawdę warto poświęcić na niego pięć minut swojego życia…

30.03.

1 kwietnia 2014, autor: Justyna i Michał

Jedenasty.

1 kwietnia 2014, autor: Justyna i Michał

Dziesiąty.

7 marca 2014, autor: Justyna i Michał

Bez okazji i bez opisów – po prostu Staś w 10. miesiącu.

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © ju & mi. All rights reserved.